Jak poprawić relacje z teściową przed porodem? - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Jątrew, paszenog i szurzyna – staropolskie nazwy stopni pokrewieństwa. Teście czy teściowie? Która forma jest poprawna? Wróćmy do teścia i teściowej, a raczej do liczby mnogiej, za pomocą której możemy określić tę parę. Kiedy zaczynamy używać tych słów wobec swoich teściów, naprawdę warto odmieniać je poprawnie.
A Wy, jakie macie relacje z teściową? styl.fm. Fanka zapytała Joannę Koroniewską o relacje z teściową. Odpowiedziała. A Wy, jakie macie relacje z teściową?
MirekPatrycja. 3 lata temu. W sumie co należy rozumieć jako zakazany sex, w Polsce niedługo nawet masturbacja może być zakazana. brownking2. Mężczyzna () ·. 3 lata temu. Autorowi chyba chodziło o seks, który nie jest zakazany prawem, tylko nieakceptowany przez większość społeczeństwa lub objęty pewnym rodzajem tabu.
Gdy spotykamy się z przyjaciółmi, którzy tak jak my są już po ślubie, w pewnym momencie temat rozmowy schodzi na teściów. Dzielimy się anegdotami o ich słabościach i błędach, komentujemy różne sprawy. Relacje z teściami są jednak bardzo ważne. Dobre relacje poskutkują wzajemnym wsparciem i niesieniem pomocy.
3. Dobre relacje z teściową. O dobre relacje w rodzinie powinni zadbać wszyscy: teściowa, teść, synowa, zięć. Po ślubie powinno nastąpić całkowite odcięcie pępowiny. Po pierwsze – relacje bez zazdrości, pod drugie – wolność wyboru. Mimo że czujesz chęć wtrącania się w decyzje młodych, daj im wolną rękę.
39,00 PLN. Ebook (epub & mobi) 38,99 PLN 29,24 PLN. 38,99 PLN. Wyczyść. Dodaj do koszyka. Jestem mężatką z rocznym stażem. Zawsze byłam bardzo blisko ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. Kiedy zamieszkałam z mężem u teściów, miałam nadzieję, że staną się dla mnie bliską rodziną. Niestety, mimo starań wciąż słyszę, że nie
Witam. Sam fakt, że zadaje Pani takie pytanie na portalu świadczy o tym, jak bardzo ułożenie relacji z teściową jest dla Pani istotne. Myślę, że taki problem (oczywiście o różnym natężeniu) dotyczy każdej młodej pary. Dużo czasu i energii potrzeba, by rodzina zbudowała jasne relacje.
Trudne relacje Westchnęłam ciężko. Wszystko jasne, ale mi tak trudno było się zmobilizować i zadzwonić! Chociaż tak naprawdę nie miałam powodu, żeby odwlekać tę decyzję. Moja teściowa była miła, uprzejma… No właśnie – i na tym koniec. Nie łączyła mnie z nią żadna więź, nic do niej nie czułam.
Data utworzenia: 9 sierpnia 2015, 19:16. Konflikt z teściową jest stary jak świat. Kłótnie pomiędzy dwiema kobietami, zabiegającymi tak naprawdę o względy i zainteresowanie tego samego
KMze. fot. Fotolia Problemy z teściową to częsty powód konfliktów w rodzinie. Narasta wtedy wzajemna niechęć, a czasem nawet wrogość. Jak do tego nie dopuścić? W zależności od obszaru niezgody między tobą i matką partnera, waszym relacjom z pewnością dobrze posłuży kilka prostych strategii. 4 najczęstsze problemy z teściową: 1. Czujesz się przy niej jak na celowniku Twój główny problem z teściową polega na tym, że nic jej się w tobie nie podoba. Wmawia ci na przykład, że masz zły gust, sprzątasz "po łebkach", jesteś zbyt rozrzutna... Co gorsza, teściowa bez przerwy udziela ci rad. – Powieś firanki w oknach. Nie kupuj tylu szminek – mówi tonem nie znoszącym sprzeciwu. I choć wszystkie te przykre uwagi zbywasz na ogół milczeniem, to mocno cię one dla ciebie Gdy teściowa robi ci jakieś przytyki, nie przemilczaj przykrości, tylko sygnalizuj swoje niezadowolenie ("Mamo, dotknęło mnie to, co powiedziałaś, nie chcę być wciąż krytykowana"). Na pouczania odpowiadaj grzecznie, ale stanowczo: "Dziękuję za podpowiedź, jednak zrobię to po swojemu". Albo: "Pozwól, mamo, że zdam się na swój rozsądek". Asertywną postawą możesz naprawdę wiele ugrać! Ważne! Czasem nie zaszkodzi spokojnie wysłuchać opinii teściowej. Może niektóre jej rady czy spostrzeżenia okażą się całkiem sensowne? Nie zakładaj z góry, że – krytykując cię – mama partnera kieruje się złą wolę. Przyjmij lepiej, że próbuje ci pomóc, tylko robi to nieporadnie... 2. Twój dom traktuje jak własny Irytuje cię, że teściowa zbyt często u was gości. Nie dość, że wpada bez zapowiedzi ("Akurat tędy przechodziłam..."), to jeszcze zachowuje się, jakby była u siebie: robi ci porządki w szafach, prasuje koszule synowi... Drażnią cię też jej ciągłe telefony z pytaniem "Co u was słychać?", szczególnie, gdy pora jest już dla ciebie Poszukaj wsparcia w mężu i wspólnie porozmawiajcie z mamą o waszych oczekiwaniach ("To miłe, że lubisz u nas bywać, jednak w tygodniu trudno nam znaleźć czas na pogaduszki..."). Problemy z teściową nasilają się, a partner od wszystkiego umywa ręce? Załatw sprawę sama. Albo uprzedź męża, że odtąd – gdy wizyta jego matki zacznie cię nużyć – sam będzie dotrzymywał jej towarzystwa. Nie chcecie być niepokojeni późnymi telefonami? Po godzinie 22-ej po prostu wyłączajcie komórki. Ważne! Spróbuj czasem wczuć się w sytuację teściowej. Może czuje się samotna, niepotrzebna i dlatego tak się do was garnie? Podchodząc w ten sposób do sprawy, łatwiej poradzisz sobie z irytacją i zmiany zostaną przeprowadzone w sposób łagodny. 3. Wciąż absorbuje syna swoimi sprawami Choć teściowa wcale nie jest niedołężna czy schorowana, stale ma do twojego męża setki spraw. To trzeba u niej posprzątać, to znów naprawić kran czy przestawić pralkę. A partner nie próbuje nic z tą sytuacją zrobić. Potulnie ulega prośbom matki, choć często krzyżuje to wasze plany. Jesteś wtedy wściekła. Wciąż się przez to ze sobą dla ciebie Jasno uświadom mężowi, że taka sytuacja jest dla ciebie nie do zaakceptowania. Mów konkretnie: "Jestem zła, jak jedziesz do mamy, gdy w tym czasie mamy zaplanowane zakupy czy kino". To partnerowi uzmysłowi, że za konflikty w waszym związku on też odpowiada, a nie tylko jego roszczeniowa matka. Wspólnie ustalcie, jak często mąż będzie u mamy bywał i co zrobić, by te wizyty nie zakłócały wam domowego życia. Przykład: on gości u matki nie częściej niż raz w tygodniu i jeździ tam w porze najdogodniejszej dla ciebie. Ważne! Gdy sprawa jest poważna (mamę trzeba np. zawieść do lekarza), machnij ręką na wcześniejsze ustalenia. W trudnych chwilach rodzicom należy się wsparcie! 4. Próbuje rządzić w waszym małżeństwie Oczekuje, że wszystko będziecie robić pod jej dyktando. Chce, aby syn konsultował z nią wszystkie wasze ważniejsze sprawy, czy nawet zdawał relacje z waszych małżeńskich sprzeczek. A on niestety się na to godzi i gdy matka się na coś skrzywi, od razu zmienia dla ciebie Wyjaśnij mężowi, co czujesz, gdy on tak postępuje ("Przykro mi, gdy zdradzasz mamie nasze sekrety, to nas od siebie oddala"). Żądaj, by mąż był wobec ciebie lojalny ("Trudno mi lubić twoją matkę, gdy na zbyt wiele jej pozwalasz"). Taka otwartość w rozwiązywaniu konfliktów z bliskimi bywa bardzo skuteczna! Ważne! Nie trzymaj teściowej z dala od wszystkich waszych spraw, czasem skracaj dystans. Będzie spokojniejsza wiedząc, co u was jest redaktorką dwutygodników "Przyjaciółka" i "Pani Domu". Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Drogie Panie,postanowiłam tu napisać, bo nie bardzo wiem, jak rozwiązać problem relacji z teściową. Nie umiem się do tego zdystansować, sprawa jest delikatna - bo chodzi o uczucia - a widziałam, że potraficie bardzo mądrze doradzić w trudnych kwestiach przepraszam za długość postu - starałam się ilustrować wszystko przykładami, które - mam nadzieję - więcej powiedzą, niż moje opinie i teściowa bardzo ciepło mnie przyjęła, dość szybko zaczęła być wylewna w okazywaniu mi uczuć i sympatii. Ja jestem raczej powściągliwa i mam wrażenie, że pewną przykrość sprawiło jej nieodwzajemnianie przeze mnie wyznań typu "kocham cię". Jest bardzo pracowita i świetnie zorganizowana. W zasadzie nie potrafi się lenić i odpoczywać, bardzo dużo wymaga od siebie i od innych. Lubi i potrzebuje pomagać bliskim, przy czym pomaganie to polega na gotowaniu, sprzątaniu, prasowaniu itp. Czasem niestety nie uwzględnia przy tym potrzeb osób, którym pomaga. Przykłady: kiedy kupiliśmy mieszkanie, przez kilka pierwszych tygodni nie mieliśmy pralki. Teściowa zabierała nam pranie i przywoziła wyprane i uprasowane. Czułam się z tym dość niezręcznie, jednak perswazją wymusiła na nas tę formę pomocy. Nawet po kupnie przez nas pralki chciała robić nam dalej pranie, bo przecież my jesteśmy tacy zapracowani... Uwielbia dla nas gotować. Zawsze stara się robić ulubione potrawy. Aż czasem boję się powiedzieć, że coś mi smakowało, bo wiadomo, że przy następnej okazji przywiezie to danie Bardzo zresztą pomogła nam po narodzinach dziecka - przygotowała niezliczoną ilość obiadów; wystarczyło rozmrozić i zjeść. Bardzo byłam i jestem jej za to wdzięczna. Chętnie kupuje nam różne przedmioty do domu (garnki, patelnie, deski do krojenia, ręczniki itp. itd) oczywiście bez konsultacji. Niektóre z tych prezentów okazały się bardzo przydatne, inne były mi nie na rękę (kurzą się w szafce).Kilka razy przyjechała do nas na obiad z.... własnym obiadem, co powodowało, że czułam się podczas naszego wyjazdu na wakacje opiekowała się kotem, przy okazji poukładała swojemu synowi wszystkie rzeczy w szafie. Wiem, że mi chętnie też by poukładała, na szczęście się powstrzymała. O powodach (domniemanych) będzie ta pomoc często jest przez nią narzucana. Staramy się żyć samodzielnie i po swojemu. Nie czuję się dobrze z tym, że ktoś mi usługuje, albo decyduje, jakiej patelni będę używać - kiedyś zresztą w tajemnicy przede mną wyrzuciła zniszczoną patelnię.Zresztą teściowa ma tendencje do narzucania swojej woli innym i mówienia im, co i jak mają robić. Swego czasu próbowała udekorować nam mieszkanie lampami naftowymi. Próbowała ofiarować nam te lampy na wiele sposobów. Broniliśmy się przed tym rękami i nogami. Wreszcie któregoś dnia przywiozła je i poustawiała nam na półkach - żeby zobaczyć, jak wyglądają. Oczywiście lampy nie pasowały do wnętrza i wróciły "do domu". Mam jednak wrażenie, że była rozczarowana i cała sytuacja była dla niej przykra. Inne sytuacje (te już bywają dla mnie irytujące) to np. mówienie mi, że będąc w ciąży nie powinnam korzystać z komputera czy siedzieć z podkulonymi nogami, bo robię krzywdę dziecku; albo mówienie mi, że za mało jem, za dużo pracuję, że ten czy tamten kwiatek powinnam wyrzucić, bo jest nieł teściowa jest osobą (to ważne) bardzo wrażliwą, przeżywającą w zasadzie wszystko i wyolbrzymiająca pewne zdarzenia czy ich znaczenie. Wyolbrzymianie potrafi mieć rys karykaturalny, co potwierdzają kolejne przykłady: któregoś dnia powiedziałam, że źle spałam w nocy, po czym byłam świadkiem, jak teściowa mówi swojemu mężowi, że nie spałam całą noc (!) Inna sytuacja: powiedziałam, że zrobiło mi się niedobrze w sklepie (mdłości); po czym moja mama dostała dramatyczny telefon, że ja w tym sklepie zasłabłam...Jeśli chodzi o wrażliwość - kiedyś teściowa poprosiła mnie, żebym mówiła jej, gdyby cokolwiek mi nie pasowało. Zrobiłam to raz i natychmiast pożałowałam. Sprawa była banalna - próbowałam zastopować kupowanie nam kolejnych rzeczy. Zadzwoniłam więc pewnego dnia z informacją, że bardzo dziękuję za kolejne prezenty, ale mam prośbę, żeby takie zakupy konsultowała z nami, bo jaśków nie używamy wcale, a chusteczki nawilżające stosujemy zupełnie inne. Teściowa popłakała się w słuchawkę. Nie była to żadna manipulacja. Ten telefon zrobił jej autentyczną przykrość, choć staram się rozmawiać z nią bardzo delikatnie Wiem, że sama miała kiepskie relacje ze swoją teściową i nie chce być dla mnie "jędzą". Bardzo się stara. Jest wylewna w okazywaniu uczuć, dziękuje mi za każdy telefon, chwali mnie (jaka jestem dzielna i ile biorę na siebie), no i oczywiście gotuje i próbuje pomagać na wiele innych sposobów. Sama do mnie nie dzwoni, bo nie chce się narzucać (o czym wspomniała wielokrotnie).Ja jestem jej za wiele wdzięczna, ale też staram się stawiać granice. A naprawdę trzeba to robić dość stanowczo i wielokrotnie. Obawiam się jednak, że ona każdą odmowę odbiera jako odrzucenie i bardzo to przeżywa. Od mojej mamy wiem, że teściowa się mnie boi (sama bym na to nie wpadła). A uwierzcie, że staram się każdy komunikat "na nie" przekazać bardzo delikatnie, czasem na wesoło. Zawsze też podaję argumenty, dlaczego pewne rozwiązanie mi nie odpowiada. Prawdę mówiąc jestem dość wyczulona na pewne zachowania wobec mojego dziecka. I tu obu babciom mówię, żeby coś robiły tak, a nie inaczej. W tym temacie potrafię być u*****liwa...Mam wrażenie, że stąpamy po cienkim lodzie. Ona nie akceptuje pewnych moich zachowań czy przekonań. Nie powie mi jednak tego wprost, bo nie chce psuć relacji. Ja robię w zasadzie to samo... Nie mam odwagi sprawić jej przykrości. A najbardziej przeraża mnie fakt, że ona się mnie boi. Choć pisząc ten post uświadomiłam sobie, że ja też się jej boję....Nie wiem, jak zapobiec wybuchowi.. Odkąd jest dziecko, widujemy się regularnie. Mnie te spotkania obciążają. Czuję za dużą ingerencję i "inwazyjność" z jej strony. Nie umiem się przed tym bronić zarazem skutecznie i tak, aby nie sprawić jej przykrości. Boję się, że jeśli każda z nas będzie zbierała w sobie różne frustracje z wzajemnej relacji, w końcu któraś wybuchnie. Gdybym wiedziała, że szczera rozmowa pozwoli nam się zrozumieć i zbliżyć do siebie, podjęłabym próbę. Boję się jednak, że efekt będzie zupełnie strategię przyjąć? Jak budować z nią bezpieczną i dobrą relację? Nie mam pomysłu. Może komuś z boku będzie łatwiej znaleźć rozwiązanie? Może któraś z Was miała podobny problem?
karolowa 15 listopada 2015, 17:56 Jakie są Wasze relacje z "mamusią"? Macie ochotę trochę na nie ponarzekać? :) Ja ze swoją czasami już nie wytrzymuję... Ciągłe wtrącanie się, komentowanie wszystkiego, porównywanie do swojej córeczki (ja oczywiście jestem ta gorsza). Może jak poczytam, że nie tylko ja się z tym zmagam, to trochę wyluzuję? :) Dołączył: 2012-04-22 Miasto: Wonderland Liczba postów: 2096 15 listopada 2015, 19:18 ja swoją bardzo lubię:) Dołączył: 2015-11-15 Miasto: Opole Liczba postów: 63 15 listopada 2015, 19:28 dla mnie zawsze była teściową idealną - tzn taką, która wtrąciła się wtedy, kiedy trzeba było, a nie wtrącała wtedy kiedy tego potrzebowaliśmy. ogólnie kobieta cud - jedyną jej wadą jest syn. Dołączył: 2013-05-03 Miasto: Toruń Liczba postów: 4686 15 listopada 2015, 19:39 Nie lubię swojej, nie cierpię wręcz. Od początku dla mnie teściowa to zło, po ślubie mieszkaliśmy przez półtora roku z teściami, grzebała mi w rzeczach, wyjadała słodycze z szafek, jak się kłóciliśmy z mężem, potrafiła wejść i powiedzieć: "ooo, kłócicie się" i wyjść. Teraz może się nie wtrąca ale i tak jej nie lubię, denerwuje mnie samą obecnością, zresztą teść tak samo. Dziś byli u nas i jego gadanie, że córka (11 miesięcy) jeszcze sama nie stoi, to moja wina, bo mało czasu spędza w łóżeczku, że nie lubi wody, to też moja wina, bo nie zabieram jej na basem (jak ona przy kąpieli płacze), powinnam jej dawać wszystko to co my jemy (mimo tego, że ma alergię na mleko i jajko), tu mogłabym wymieniać i wymieniać. Nie jestem więc sama :) karolowa 15 listopada 2015, 20:00 Liczyłam na jakieś opowiastki o wrednych teściowych, a tu zdecydowana większość swoje uwielbia :) No zostaje mi aby Wam pozazdrościć... Ja chyba nigdy się nie przyzwyczaję do swojej. W moim rodzinnym domu zawsze było miło, gościnnie, posprzątane, ugotowane... A tu tak się nie da. Każde goście są później wymawiane, że szkoda czasu i pieniędzy. Sprzątanie w domu - również strata czasu, przecież jest tyle innej roboty (po ślubie zamieszkałam u męża na wsi). I mimo, że wiele prac na gospodarce robiłam pierwszy raz w życiu, to nie narzekałam tylko pracowałam. Ale zawsze jest coś, czego można się przyczepić, że robię nie tak... I wcale by mnie to nie ruszało, gdyby nie to ciągłe porównywanie do jej córki. Ona nie robi, ani nie robiła nic, bo wszystkiego się wiecznie bała, była zmęczona, niewyspana itd. A mimo to jest najlepsza. Teraz jestem w ciąży, końcówka 5 miesiąca. Pracuję normalnie, jedynie nie chcę dźwigać ciężkich rzeczy. I to też jest źle, bo teściowa twierdzi, że ona w ciąży wszystko robiła i było ok. Zaczynają się też "porady", że nie wolno dziecka karmić piersią, nie wolno nosić na rękach itd. Długo pisać :( Sama nie wiem czy się odezwać i w końcu powiedzieć co myślę czy dać spokój... No ale ile można? Dołączył: 2010-04-25 Miasto: Poznań Liczba postów: 18661 15 listopada 2015, 20:08 karolowa ja mojej nie znoszę jak Cię to pocieszy! :D. Jutro Cię uraczę opowieściami! Dołączył: 2013-05-03 Miasto: Toruń Liczba postów: 4686 15 listopada 2015, 20:08 Moim zdaniem powinnaś powiedzieć co o tym myślisz. Ja już swoim powiedziałam, że to ja jestem matką i sama z mężem decyduję jak wychowuję córkę. Jak teściowa dowiedziała się, że urodzi nam się córeczka, to zaczęła mnie dosłownie zasypywać lumpami (żeby nie było, nie mam nic przeciwko używanym ciuszkom, ale niech będą w dobrym stanie, a ona kupowała nawet typowo chłopięce, bo jej się podobały). Powiedziałam, że ma wiecej tego nie robić, bo po pierwsze nie mam gdzie trzymać, a po drugie sama chcę mieć frajdę z kupowania, ona na to, że ona jest babcią i ona też chce więc powiedziałam, że mogła mieć frajdę 30 lat temu, teraz moja kolej. Obraziła się na chwilę ale miałam z tym spokój. Współczuję, że z dzieciątkiem będzie razem mieszkać, bo będzie się wtrącać we wszystko, dlatego radzę postawić sprawę jasno, że to Ty jesteś matką i o swoim dziecku decydujesz razem z mężem, jak będziesz potrzebowała rad, to o nie poprosisz. Pamiętam jak mieszkaliśmy u teściów i bez mojej zgody wzięła film i kiedyś przy śniadaniu mówi do mnie, że pozwoliła sobie go wziąć, to powiedziałam jej, że ma sobie więcej nie pozwalać, bo nie życzę sobie aby ktoś grzebał w moich rzeczach. Dodałam, ze u mnie w domu nikt nigdy tego nie robił więc nie chce aby i ona to robiła. Tydzień się do mnie nie odzywała. A co Twój mąż na to? Oszczędzaj się teraz i się nie dawaj! karolowa 15 listopada 2015, 20:18 Martulleczka czekam na opowieści :Dinterpretation mąż jest na szczęście po mojej stronie. Czasem nawet rozmawia z nią, żeby trochę się opanowała, bo to męczące... Na razie nie mamy możliwości zmiany miejsca zamieszkania, ale jest to na pierwszej pozycji na liście celów do realizacji :) A do tego czasu chyba faktycznie muszę postawić na swoim. Jestem dorosła, zaraz będę mieć dziecko za które będę odpowiedzialna, więc nie mogę sobie pozwolić na takie traktowanie. A co najważniejsze - to nie z nią ślub brałam, więc to nie z nią muszę się zgadzać. Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 15 listopada 2015, 20:26 Moja 'potencjalna' niby jest okej. Ale na przykład na żadne wakacje i dłuższe wyjazdy bym z nią nie pojechała, za nic w tym ma tendencje do wściubiania nos w nie swoje sprawy: 'to co? rodzice Cię utrzymują teraz?' (tekst sprzed paru dni, oczywiście g*** prawda ;]) i dopytywania za każdą wizytą u niej o to samo, po 10 razy, do znudzenia, mimo że nic się nie zmieniło od ostatniego tygodnia i doskonale o tym wie: 'już skończyłaś kwestię X, nie? o Boże, a czemu, a jak to, a dlaczego tak długo?' i za tydzień to samo i to samo i ... to samo. Ogólnie nie zaczęłyśmy znajomości najlepiej, bo byłam pewna, że mnie nie lubi (stwierdziła, że jestem niegrzeczna , czego mój jakże taktowny chłopak nie omieszkał mi powtórzyć, z zupełnie nieznanego mi powodu, bo zawsze 'dzień dobry', 'do widzenia' i takie tam pierdoły jej mówię). Edytowany przez 15 listopada 2015, 20:30 Dołączył: 2011-08-05 Miasto: Toruń Liczba postów: 2753 16 listopada 2015, 10:46 Teściową mam świetną, nie wtrąca się, jest przebojowa,młoda,dogaduje się z moją mamą nawet :) Dołączył: 2005-07-21 Miasto: Katowice Liczba postów: 1545 16 listopada 2015, 12:14 moja się wcale nami nie interesuje. Do tego stopnia, że 2 miesiące przed weselem ona dalej nie wiedziała, gdzie to wesele w ogóle będzie. Mówiliśmy jej kilka razy no i przecież dostała zaproszenie.. Chociaż mieszkamy 4 km od siebie kontakt mamy prawie zerowy. Mi to nie przeszkadza, szkoda mi tylko męża, bo stara się, żeby ten kontakt jakoś utrzymać. Rozmawiał z nią kilka razy i naprawdę nie wiemy w czym problem..
Dzień dobry... Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało. Ania Ślusarczyk (aniaslu) Zaloguj Zarejestruj Dzisiaj Dzień Ojca i z tej okazji zapraszam cię do wysłuchania rozmowy, której bohaterem jest Patrick Ney. Psycholog, doradca rodzicielski, tata dwóch córeczek, urodzony w Anglii, co w tej historii ma również znaczenie ;) Posłuchaj rozmowy Natomiast o 17:00 zapraszam Cię na live z Agnieszką Hyży - porozmawiamy o rodzicielstwie, macierzyństwie i oczywiście o ojcostwie. O tym co robić z "dobrymi radami". Dołącz reklama Starter tematu Agnexx Rozpoczęty 29 Październik 2004 Agnexx Gość #1 Witam! Piszę po raz pierwszy i chciałabym się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat relacji z teściową. Mieszkamy razem od 8 lat i muszę powiedzieć, że po ciężkich 2 latach udało nam się wypracować świetny kontakt. Obecnie nie wyobrażam sobie życia bez teściowej, która zawsze jest chętna do pomocy. Dzięki jej poświęceniu udało mi się skończyć studia. Wydaje mi się, że potrzeba po prostu wyrozumiałości z obu stron. Piszę to, aby młode dziewczyny nie uprzedzały się na samym początku, bo może się okazać, że teściowa nie taka straszna, jak ją malują reklama #2 Ja też mam fajną teściową beta77 Gość #4 Im dalej teściowa tym lepiej....Pomoc tylko od męża...to on ma być aktywny i jak najwięcej czasu spędzać z dzieckiem a nie babcie.... Babcie są kochane ...zgadzam się ale kiedy kontakt dziecka z babcią jest częstszy niż raz w miesiącu- krzywda dla dziecka i dla rodziców. Babcie są od rozpieszczania.......a rodzice od wychowania. W Polsce to jest może norma....rozumiem sytuację że matka musi iść do pracy a nie ma kasy na nianię....ale tak naprawdę to żal mi jest tych dzieci wychowywanych przez babcię......Poza tym babcie będąc na emeryturze powinny odpoczywać i realizować się....a nie tylko niańczyć dzieci.....Pozdrawiam cieplutko... #5 Muszę przyznać, że mój kontakt z teściową jest fantastyczny, nie mogę tylko za bardzo liczyć na jej pomoc przy dziweczynkach, bo sama ma jeszcze trzech synów i męża w domku. Dlatego staram się jej nie zawracać głowy. Moje córcie mają tylko tych dziadków więc staram się pielęgnować ich kontakty, często jade do teściów i powiem wam, że czuję się tam jak u siebie w domku. Moja mamusia zmarła półtora roku tamu i cłe szczęście, że została mi moja druga mama, bo niewiem czasami jak bym sobie bez niej poradziła. #6 za to ja mam straszna matke,wrrr.....wszyscy w rodzinie mojego meza wiedza ze ma tesciowa z najgorszych dowcipow......jest mi przykro z tego powodu ale on nie klamie,a i nie wszystko im mowi,bo jak by mowil to uwazaliby moja matke za potwora.......a tak tylko my o tym wiemy i moja rodzina.......ach tak zazdroszcze wszystkim dziewczynom jak maja dobry kontakt z matka......ja mojej nienawidze,to straszne ale tak jest......jej sie nie da kochac......w zyciu tez od niej tego nie uslyszalam.......nie przytula mnie ani nie przytulala tylko wiecznie miesza z blotem......od dziecka. nie dziala z nia o tym rozmawialam zreszta nie raz i g..... nadal jaka sie odwrocila od niej,kazdy facet ja rzuca(kto chcialby byc z kims takim?),a na mnie sie wyzywa......boje sie ze urodze znerwicowane dziecko,bo nie ma dnia aby nie bylo halasu o cokolwiek przepraszam ze tu smuce,ale wlasnie kazala nam sie wynosic z domu i nigdy tu nie wracac....... i to jest matka?? ja uwazam ze moja matka=moj najwiekszy wrog....... Ostatnia edycja: 11 Sierpień 2012 #7 Czeeść No to faktycznie masz nie najcieawiej . Mogę ci powiedzieć, że nawet z najlepszą matką czasem sie nie układa, a mieszkać lepiej samemu ze swoją własną rodzinką . #8 Lilko niestety rodziców sie nie wybiera, nie wiem jak ci pomóc. Grunt to sie nie przejmować, moze ograniczyć jakoś kontakt do minimum ... albo cos podobnego, nie wiem, ja z moją matka nie we wszystkim sie zgadzam ale tak jak mówi Martynka po wyprowadzce zmieniło sie na lepsze chociąz uważam ze za duzo sie wtrąca ale wiem że zawsze mogę na niej polegać a to najważniejsze. Ale Lilko nie przejmuj sie , matka jest ważna ale nie najważniejsza, spróbuj znaleść w tym jakąś pozytywny aspekt, wiem że będzie trudno, ale dzidzia najważniejsza. Uszy do góry i powodzenia, zawsze możesz tytaj coś napisać i sie "wyżyć" Pozdrawiam Agnexx Gość #9 Lilka, nie tylko Ty masz straszną matkę... Niestety moja też nie należy do ciepłych i opiekuńczych. Kiedy jeszcze razem mieszkałysmy, naokrągło wołała o pieniądze. Uważała, że skoro pracuję, to powinnam jej oddać połowę wynagrodzenia. W końcu nie wytrzymałam i wyprowadziłam się do chłopaka. I znowu był problem, bo, jak mogłam wyprowadzić się z domu bez jej zgody. Miałam 20 lat i poprostu uciekłam, bo miałam dosyć. Dzisiaj nasze kontakty są neutralne, jak się spotykamy to rozmawiamy o pogodzie reklama #10 No właśnie... jak tak czytam, co pisze Lilka, to co tam teściowe... z nimi ani się ślubu nie bierze, ani nie trzeba utrzymywać na siłę kontaktu, jak się nie chce, ale matka, to matka.... to przykre, że tak się zdarza... Lilko,nie wyobrażam sobie, jak musi być Ci ciężko, bo moja mama zawsze była choć zgadzam się z dziewczynami, że nadchodzi taki moment, że trzeba się z domu wynieść, żeby te kontakty zostały prawidłowe. To dziwne, ale tak jest - wiem, że gdybym mieszkała z rodzicami dłużej, niż mieszkałam, to dochodziłoby do konfliktów, mimo, że się bardzo kochamy. Nawet teraz, kiedy czasem do nich przyjeżdżam na parę dni, to po trzech już zaczyna coś iskrzyć - ja mam swoje zdane, mama ma swoje i czasem dochodzi do starcia... a teściowie - cóz, moi są raczej w porządku, choć ostatnimi czasy trochę mnie smuci to, że tak rzadko odwiedzają wnuka - zawsze jakieś obiektywne trudności stają im na drodze. W sumie, od urodzenia, teściowa widziała go trzy razy, a teść dwa... ale cóż, ich sprawa. Konfliktów raczej nie ma, ale to pewnie też zasługa tego, że mieszkamy w innych miastach, więc nie mamy kontaktu na codzień. I tak chyba jest najlepiej. pozdrawiam nikita
relacje z teściową forum